Miejsce z moich najgłębszych snów, czyli koniec wakacyjnych opowieści
Na koniec wakacyjnych opowieści chciałam opisać Wam cudne miejsce, które mnie osobiście bardzo zachwyciło i było dla mnie pięknym doznaniem estetycznym. Historia jak z bajki, którą śnię sobie jedynie w najpiękniejszych snach. Trzydziestolatkowie, którzy potrzebowali odskoczni od pracy w korpo, zmęczeni warszawskimi korkami i pędem życiowym odkryli dla siebie miejscowość Nakomiady na Mazurach, a tam magiczne miejsce - zrujnowany pałac. W zdewastowanej kompletnie ruinie z niekompletnym dachem zobaczyli coś dla siebie. Gdy tylko wysiadłam z samochodu, od razu poczułam urok i piękno tego urzekającego miejsca. Pałac w Nakomiadach młodzi właściciele, jak opisują na swojej stronie www.nakomiady.pl, remontowali przez 10 kolejnych lat kosztem wielu wyrzeczeń i męczących dojazdów, problemów finansowych. To, co zobaczyliśmy obecnie prezentuje się wspaniale, choć dużo jeszcze pracy ich czeka. Mój mąż spojrzał na obejście i powiedział: -Tu nie mieszka bogaty dorobkiewicz. Ci l...